"Nauczanie niemieckiego? Powołanie można znaleźć całkiem przypadkowo" - mówi autorka, Anna Jędrzejczyk.

Zacznę od tego, że do 23. roku życia nie lubiłam języka niemieckiego. Dobrze się zaczęło, prawda? :)
Od początku mojego dzieciństwa odzwierciedleniem moich marzeń był za to język angielski. Wszystko, co było związane ze Stanami Zjednoczonymi, wzbudzało mój zachwyt. Koncerny międzynarodowe, American Dream –  myślałam o idealnym świecie rodem z Disneya i byłam na tyle zmotywowana, aby wyjechać do Stanów, że w wieku 22 lat dostałam się na stypendium na amerykańskiej uczelni, aby dokończyć magistra ekonomii. Po zakończeniu studiów szybko jednak wróciłam do Polski. Nie spodobało mi się w USA. Jakość życia, jakość domów, wynagrodzenia i koszty studiowania były dla mnie demotywujące i mało zrozumiałe. „Idealny świat” zniknął.

Postanowiłam wrócić do Polski, przy czym na rynku pracy moja znajomość języka angielskiego nie była za bardzo „wyróżniająca się” (mimo iż miałam zdany certyfikat na poziomie C1). Większość kandydatów na stanowiska, na które aplikowałam, znało język angielski również w stopniu zaawansowanym. Niewiele osób znało jednak język niemiecki. Język niemiecki stał się w moich oczach przepustką do szybkiej kariery. A tę najbardziej chciałam zrobić w międzynarodowym przedsiębiorstwie, na stanowisku managerskim. Byłam wtedy typową businesswoman. Postawiony cel? Szybkie działanie. 

Niestety nauka języka niemieckiego w Polsce mi „nie szła”. Miałam wtedy już 25 lat i wiedziałam, że muszę zastosować coś „mocniejszego”, abym mogła się efektywniej nauczyć języka obcego. Kursy językowe w Monachium były wtedy (o dziwo!) tańsze niż kursy językowe w Warszawie w prestiżowych szkołach językowych. Wyjechałam zatem do Niemiec, na początku na 1 miesiąc. Po 1 miesiącu miałam wrócić. Byłam niesamowicie zaangażowana w świat biznesowy w Warszawie i nie wyobrażałam sobie „wypadnięcia” z rynku. Co się stało? Do Warszawy wróciłam po 4 latach. Bawaria mnie zachwyciła. Okazało się, że były to „moje Stany Zjednoczone”, kraj, który sobie wymarzyłam. Kraj z zameczkami, jeziorkami i pięknymi budynkami. Niesamowicie wysoka jakość życia w tym miejscu to marzenie każdego człowieka, który ceni sobie spokój (tak - zaczęłam się zmieniać i doceniać spokój). Piękno tego miejsca oraz ludzie, których spotkałam (albo moja umiejętność skutecznego rozpoznawania ich intencji), sprawili, że przestałam marzyć o karierze w amerykańskim przedsiębiorstwie w Warszawie, a wręcz kariera w biznesie już w ogóle mnie nie interesowała! Moja hierarchia wartości wywróciła się do góry nogami.

Zakochałam się w języku niemieckim. Uczyłam się go wśród ludzi, którzy również go kochali. Mieliśmy wspólne zainteresowania, wyjeżdżaliśmy na wycieczki, analizowaliśmy teksty, ja zaczęłam wtedy pracować jako nauczycielka języka niemieckiego – na początku jako Freiberufler, a więc wolny strzelec. Moje marzenie o karierze? Nie istniało. Moje marzenie o USA? W ogóle mnie nie interesowało. Moje życie się zmieniło. Zaczęłam zauważać, jak bardzo język ma znaczenie w kształtowaniu naszego myślenia oraz jak bardzo kultura niemiecka różni się od kultury polskiej. Zafascynowało mnie to i niesamowicie wciągnęło. Oczywiście miałam też w tym okresie dużo wpadek językowo-kulturowych, o których napisałam w swojej książce „Znasz angielski? Poznaj niemiecki!”, jednakże w gruncie rzeczy moja miłość do języka angielskiego pomogła mi w znalezieniu mojej PRAWDZIWEJ miłości do języka niemieckiego.

Ta miłość do języka niemieckiego doprowadziła mnie do spełnienia marzenia z przeszłości. Jak grom z jasnego nieba spadła na mnie w Monachium szansa przejęcia stanowiska New Account Managera w Amazonie, największym amerykańskim online shopie. Oczywiście przyjęłam tę propozycję, spełniając marzenie, które miałam zrealizować w Warszawie. Wiem o tym, że w Warszawie to marzenie nigdy nie spełniłoby się tak szybko i na taką skalę. Tak miało zatem być. Popatrzcie, w jak nieoczekiwany sposób możemy dostać to, czego chcemy. Zazwyczaj dostajemy to wtedy, jak… odpuścimy :-)

Ja jednak byłam już wtedy zakochana w języku niemieckim i chciałam się rozwijać w stronę językową. Wiedziałam, że w Niemczech nie będzie to możliwe. Przyjechałam zatem do Polski i w ciągu 3 lat pobytu w Polsce napisałam książki do nauki języka niemieckiego: „Znasz angielski? Poznaj niemiecki! Kompendium językowo-kulturowe” oraz „Niemiecki w marketingu. Marketingdeutsch” w wydawnictwie POLTEXT, które były bestsellerami m.in. w Empiku. Pracuję w największych i najbardziej prestiżowych szkołach językowych w Warszawie, np. w Berlitz, Profi Lingua, Deutsch Perfekt, The Tower, dla dyrektorów międzynarodowych przedsiębiorstw. Pracuję również dla Uniwersytetu Warszawskiego. Niesamowite przeżycie – pracuję tam, gdzie jeszcze parę lat temu, nie byłabym w stanie zapłacić za kurs! Piszę pracę doktorską na temat wpływu amerykańskiej kultury na interpretację ogłoszeń o pracę w Polsce i w Niemczech. Moje marzenie to pomagać innym i uczyć ich tego, czego nauczyłam się do tej pory w swoim życiu. I to jest teraz moje marzenie. Ciekawa jestem, co Bóg z nim zrobi i gdzie mnie poprowadzi. Jestem otwarta na dalsze doświadczenia. Na pewno już parę marzeń zrealizowałam i jestem bardzo ciekawa, które jeszcze będą mi dane. Mam nadzieję jednak, że w branży edukacyjnej. 

Jeśli masz jakieś marzenie, to zacznij je realizować. Może się po drodze okazać, że droga do Twojego marzenia zaprowadzi Cię do innego marzenia. Prawda, że życie jest ciekawe? Jest. Ale tylko wtedy, jeśli na to pozwolisz i nie dasz się przeciwnościom losu. Co jest przeznaczone dla Ciebie, przyjdzie do Ciebie – prędzej czy później.





Keine Kommentare:

Kommentar veröffentlichen